Obudź mnie wiosną…

Home / Listy do synka / Obudź mnie wiosną…

Obudź mnie wiosną…

Napisane przez
kategoria Listy do synka

Ciepły wiatr bezbłędnie przyprowadził lato, wprost pod nasze drzwi. A wraz z nim pojawiłeś się Ty. Ale zanim dane mi było doświadczyć tej chwili, musiałam przetrwać ostatnie dni wiosny, ostatnie dni ciąży. A te były coraz cięższe, męczyło mnie wszystko, od przewrócenia się na drugi bok w nocy, po wyjazd na zakupy. Męczyli mnie ludzie w kolejkach, dym papierosów, zapachy z kuchni. Tylko ten delikatny wiatr, co nieraz muskał mi twarz, przynosił orzeźwienie. I myśl, że zaraz zacznie się nowy Świat. Zamykam ciężkie powieki, a Ty obudź mnie latem…

I przyszło. Przyszliście. A z Wami ciepłe dni i nieprzespane noce. Patrzyłam w nocne niebo chyba o każdej możliwej godzinie. Gwiazdy świadkiem jak Cię kołysałam do snu, co czasem uporczywie nadejść nie chciał. Czasem ze zmęczenia już tylko w miejscu stałam, z Tobą na rękach, przestępując z nogi na nogę, niezgrabnie nucąc jakąś piosenkę. Zamykałam wtedy ciężkie powieki, w nieustającym pragnieniu – synku obudź mnie jesienią…

I przyszła. Dokładnie jak chciałam. Strąciła z rozmachem wszystkie orzechy z drzew w ogrodzie. Uszyła przy okazji kolorowy dywan z liści i poczęstowała nas dymem z ognisk z okolicznych ogrodów. Lubię ten zapach, wyraźnie chłodniejsze już powietrze i ta delikatna mgiełka dymu ponad dachami, jakby je otulała przed zimnem. Lubię ją za to, za jesienne jabłka, sok z malin zaprawiony latem, ciasto ze świeżymi orzechami. I za to, że przyniosła mi trochę lżejsze powieki. Ciężar na rękach mam już większy, ale nic to, bo mogę teraz patrzeć w te bystre, bajecznie błękitne, hipnotyzujące głębią oczy… A Ty patrzysz na mnie, i wiem że uśmiech Twój, coraz bardziej już świadomy, zwiastuje nam piękny poranek mimo kolejnej bezsennej nocy. Chodź czasami, podczas tych nocnych spacerów po domu, nawiedza mnie jeszcze myśl taka, żeby wtulić głowę w miękką od puchu poduszkę i zamknąć oczy najmocniej, a Ty synku, obudź mnie zimą…

Życzenie wypowiedziane się spełnia, budzę się w grudniowy poranek. Za oknem śnieg, w ogrodzie drzewa nagie stoją dumnie w białych futrach. I tylko czasem ptaszysko jakieś czarne zaczepnie strąci z nich misternie przez naturę wyrzeźbione płatki. Odwracam głowę od tych cudów i patrzę na mój własny cud, jak siedzisz sam już całkiem! Zaczepiasz nas śmiechem, nie wiemy tego wtedy, ale właśnie tak ładujesz nasze moce za dnia, żebyśmy noc mogli przetrwać kolejną. I już tak bardzo spać się nie chcę, i lato i jesień wprawiły nas w to nocne odkrywanie Świata, i przyznam Ci szczerze, że dziwnie jakoś tak jak całą noc prześpisz spokojnie… I tak wstaję, żeby sprawdzić czy wodę pod ręką masz, czy kołdra nie zsunęła się przypadkiem i czy pluszak ulubiony znów nie uciekł gdzieś na nocne podróże. Przy Tobie ma trwać, tak się umawialiśmy.

I choć zmienił się Świat od lata, oczy już mniej zmęczone, bo pospać dłużej nam dajesz niż wędrówka księżyca od okna do okna zajmie, i choć dni nam beztrosko na zabawie mijają, to myśl czasami jeszcze w głowie mi zakiełkuje jedna… że plecy chwilowo sfatygowane, że oczy na wpółotwarte chcą jeszcze przysnąć, bo zbyt krótkie ze snem mieliśmy spotkanie… więc obudź mnie synku wiosną…

SAMSUNG CSC
Ostatnio na blogu

Napisz komentarz

post-6-2